czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział 5



Od jej zrozstania  Alexem minął już miesiąc. Ola siedziała sobie na kanapie w salonie siostry.  Właśnie kończyło się Euro ,które wygrała Polska. Ola oglądała serwis informacujny gdy głos Marcina Prokopa huknął:

-         Dziś w studiu gościmy jedną z gwiazd Euro- Wojtka Szczęsnego!!!!

-         Dzień dobry wszystkim- odpowiedział znajomy Oli głos.

-         Najpierw powiedz mi o początkach kariery. Kto Ci pomógł dojść tak daleko

-         Była to osoba ważna dla mnie. Mocno w siebie wierzyliśmy.

-         Była to mama?- Prokop urwał

-         Mama też, ale nie tak bardzo. Pomoagała mi przyjaciółka. Chodziliśmy do jednej klasy. Nasze drogi rozeszły się po maturze. To był mój błąd, moja wina.

-         Móglbyś uzasadnić?- Marcin nie przestawał

-         Tego dnia miałem mecz, ważny o Puchar Premiera. Było to dokładnie 18 maja. Nie wiem co mnie pokusiło, aby zlekceważyć wiadomość od przyjaciółki.  Dzwoniła, mówiła, że jedzie na stadion. Po chwili usłyszałem pisk opon i krzyk. Nie zareagowałem. Teraz żałuję. Po meczu ktoś powiedział mi, że Ola jest operowana i może nie przeżyć. Na za przeproszeniem ,,zbity pysk” pojechałem do szpitala. Nie chciano mnie słuchać, poszedłem do domu. Przez cały tydzień nie odwiedzałem jej, miałem w nosie jej wypadek. Ona czekała, dzwoniła i pisała. Było mi obojętnie. Dosłownie miałem to w dupie. Po miesiącu spotkaliśmy się pierwszy raz od 18 maja na zakończeniu roku to było.

-         Macie kontakt?- urwał Prokop

-         Daj skończyć.- Wojtek zabrał głos- Nie chciała wyjaśnień i nie dziwię się jej. Przez 2 lata udawaliśmy, że się nie znamy, to był wielki błąd. Ostatnio się spotkaliśmy i to nie jest przyjaźń, ale koleżeństwo.

-         Ok, ale mówiłeś, że chodziliście do liceum sportowego. To Ola była kim?

-         Siatkarką i trenowała karate.

-         Dziękuję za rozmowę.

Te słowa Olę rozkojarzyły, powróciły wspomnienia ze znajomości z Wojtkiem. Jednak cieszyła się, że jutro jedzie na obóz spotowy. Po tylu latach odważyła się wrócić do sportu, nie bolało jej nic po wypadku. Nadszedł dzień obozu. Dolechała tam taksówką, spóźniona o 6 godzin. Nie była jednak sama. Jeden wysoki chłopak był w podobnej sytuacji. Dali jej pokój, rozpakowała się. Gdy wyszła na spacer zauważyła tamtego chłopaka, bez zastanowienia do niego podeszła:

-         Hej, jestem Ola. Też się spóźniłeś jak ja. Jak się nazywasz?

-         Hej.... Andrzej... Tak, Andrzej.- odparł chłopak.

-         Jak mój przyjaciel. A na jaką dziedzinę tu przyjechałeś?

-         Na piłkę nożną, a ty?

-         Ja siatkówkę, a Andrzej skąd jesteś?- Ola była oczarowana nowym kolegą.

-         Jaki Andrzej?- chłopak był zdziwiony

-         No mówiłeś, że masz na imię Anrzej-  Ola była zła.

-         Żartowałem, jestem Robert Lewandowski, dla kumpli Lewy- odpowiedział

-         Ok, ja Ola Malinowska, grasz z moim bratem w kadrze, nie?

-         Tak, jest super.



Obóz minął w szybkim tempie, Oli zdawało się, że Robert ją rozumie, że słucha i jest w obec niej szczery. Po obozie wymienili się numerami i Ola odkryła, że Robert jest przyrodnim bratem Alana. W domu nie mogła się ogarnąć. Jej zachowanie zauważyła Iza:

-         Młoda, co ty taka?- Iza zapytała

-         Nic, ten obóz coś mi uświadomił....- Ola zawachała się

-         Co??- Iza nie ukrywała ciekawości- Chyba wiem....  Poznałaś Lewego, mówił nam o tobie i chyba mu zaimponowałaś...

-         Zamknij się, poznałam go, to fajny chłopak.- Ola nie chciała się tłumaczyć

-         Ok, spoko.- Iza powiedziała.

-         O co ci chodzi?

-         O nic, tylko on zamieszka u nas kilka dni

-         I co?

-         Nic, idę.

Ola po rozmowie poszła do parku pobiegać. Na miejscu natknęła się na Wojtka.

-         Hej- chłopak zwróćił się do niej- Co się stało?

-         Nic, daj mi spokój- Ola nie chciała z nim  gadać- Najlepiej już idź.

-         Oho, po takiej odpowiedzi mów- Wojtek zaniepokoił się.

-         Ok, chyba podoba mi się brat Alana, ale nie wiem sama.- ze łzami powiedziała Ola- Byłam na takim obozie sportowym i nie mogę dalej być siatkarką, karate też odpada.

-         Nie martw się, dasz radę, bo jesteś silna.-chłopak próbował ją pocieszyć-  Zawsze sobie radziłaś, nie płacz już.

W tym momencie Ola pierwszy raz od wypadku poczuła, że może mu zaufać i naprawdę chce być z nim  w dobrym kontakcie. Mimowolnie się do niego przytuliła. Gdy się uspokoiła się Wojtek zawiózł ją do swojego mieszkania.

-  Dzięki za pomoc.- Ola z uśmiechem powiedziała- Jesteś super przyjacielem.

- Dzięki, sorry, że wszystko zepsułem- wyznał- Nie wiem co we mnie wstąpiło, może byłem idiotą......

- Nie tłumacz mi się, nie musisz- Ola była wyrozumiała

W tym momencie Wojtek pocałował Olę. Trwali tak jakieś 5 minut.

Po zajściu Ola nie mogła się otrząsnąć:

-         Nie powinniśmy, to tylko przyjaźń.... Chyba....

-         Też tak myślałem, ale kilka dni  przed wypadkiem to się zmieniło...-mówił- Zrozumiałem, że jesteś kimś więcej.

-         Ale ja chyba nie mogę ci tego odwzajemnić...

-         Wiem, dlatego bałem się przyznać....-Wojtek się zaciął- Dasz mi znać co z tym dalej?

-         Tak, tylko nie teraz.-Ola była oszołomiona- Muszę iść...

-         Dobra, pa.

Ola szybko wybiegła z domu przyjaciela. Zastanawiała się jak to możliwe, że osoba na której mogła polegać zawsze się w niej zakochała. Nie wiedziała czy może z nim być, nie po tym jak ją zostawił samą w szpitalu z marzeniami, które nie mogły się spełnić już nigdy. To bolało najbardziej. Wróciła do domu. Zastała Izę, która coś zauważyła:

-         Co jest?

-         Nic, czemu?-Ola już była zła- Dasz mi spokój chociaż raz?

-         O co ci chodzi?- Iza wyczuwała problem- Powiedz!

-         Byłam pobiegać w parku, zastanawiałam się nad tym co z moimi marzeniami, gdy nagle wpadłam na Wojtka. Było jak kiedyś, powiedziałam mu o obozie i o tym wszystkim. Pojechaliśmy do jego mieszkania i gadaliśmy, a potem mnie pocałował i wyznał miłość.

-         OMG!! Ola, co ty zrobisz?- Iza nie kryła zdziwienia

-         Myślisz,że wiem?- Ola była bliska łez- Chyba mam pomysł.....

-         Jaki?- Iza przerwała.

-         Najlepiej jak się zabiję.....

-         O nie, zabraniam!!!!!!

-         Żart, nie wiem.

-         A ja mam wiadomość dla ciebie.

-         Tak? Jaką?

-         Za jakieś 4 miesiące będziesz ciocią!!!

-         Gratulacje Iza.

Ola poszła do siebie. Nie słuchała siostry. Była bezradna. Chciała się wyżyć, ale nie mogła. Myślała- ,,Dlaczego ona, Iza może być taka szczęśliwa?”
**********************
Przepraszam, za jakość. Tekst jest ok, ale nie umiem dodawać postów tak dobrze, jak moja przyjaciółka, która to zwykle robi. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz