czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział 10



Gdy dotarli do domu czekała na Olę niespodzianka.
- Robert. Przygotowałeś kolację?
- Tak, bo musimy pogadać.
- Słucham.
- Bo ja tak długo myślałem i wymyśliłem: chcę z tobą być i czy się zgodzisz?
- Jasne i to nie żart.
Następny miesiąc szybko jej minął, biuro, błaganie o wybudowanie kliniki. Z niecierpliwością czekała na weekend. Łukasz i Kuba zabierali ją nad jezioro. Robert musiał zostać z jakiś tajnych powodów. Nad jeziorem bawiła się cudnie. Kochała jeziora, ale nie była pod namiotami nad jeziorem w pierwsze dni maja. Gdy tradycyjnie o 7 rano w poniedziałek wrócili do domu, Kuba sam poszedł do siebie, a Łukasz ją odwiózł. Łukasz wtargnął do domu jak huragan, jednak widok z salonu zamurował go. Zobaczył Roberta wtulonego w Kaję. Kaja była ich masażystką, Robert już wiele razy się do niej zalecał, ale nie udawało mu się. Teraz kiedy był z Olą wszyscy myśleli, że odpuści.
- Co tak cicho?- zainteresowała się Ola.- Robert śpi jeszcze?
- Nie powinnaś tam wchodzić. Nie teraz. Może pójdziemy do mnie, napijemy się herbatki i wrócimy?- Łukasz starał się zatrzymać przyjaciółkę.
-  Przestań. Idę na moją kanapę!
W tym momencie Ola odepchnęła przyjaciela i wkroczyła do salonu. Gdy ujrzała Kaję zamurowało ją. Nie wiedziała co chce zrobić.
- Pojedźmy do ciebie, wrócę tu tylko aby wszystko wyjaśnić.- rzekła po kilku chwilach.
Gdy wrócili o 13 Kaja poszła. Robert był sam, było posprzątane.
- Hej Ola!!- wykrzyknął na jej widok, chciał ją przytulić, ale przeszkodził mu Łukasz.- Ola co jest?
- Idę na górę po rzeczy i wychodzę- chłodno powiedziała Ola.
- Gdzie idziesz?
- To nie twoja sprawa. Byłam w domu o 7 i wiem wszystko. Widziałam Kaję.
- To nie tak! Wytłumaczę ci to!!
- Co chcesz tłumaczyć? Nie mamy o czym rozmawiać.
- Właśnie, że mamy. Rano nie słyszałem cię . Proszę cię, pozwól mi wytłumaczyć, zanim zabrniemy za daleko.
- Nie chcę cię słuchać. Z nami koniec. Daj mi spokój.
- Ale…
Ola spakowała tylko najważniejsze rzeczy. Po godzinie była gotowa. Położyła klucze od domu na stole. W trakcie pakowanie powiadomiła wszystkich o zdarzeniu.
- Ola, to nie musi się tak kończyć…- Robert chciał jakoś wszystko odkręcić- przyznaję, zawiniłem, ale wybacz mi…
- Łukasz idziemy- Ola nie próbowała go słuchać.
W samochodzie Ola wybuchła płaczem, gdy się uspokoiła zaczęła myśleć.
- Gdzie cię zawieźć? Mam wolne.- zapytał Łukasz.
- Do Polski, najlepiej do Gdańska.
- Tak jest. Jak tylko sobie życzysz.
Nie rozmawiali całą drogę. Gdy nadszedł niechciany moment pożegnania.
- Wrócisz jeszcze do Nieniec?- smutno zapytał Łukasz.
- Tak, ale nie do Roberta.- Ola była bliska łez.
- To trzymaj się, nie będę już potrzebny.
- Pa, pozdrów Kubę.
- Jasne.
Weszła do domu. Zostawiła walizki i udała się do kuchni, gdzie czekała na nią siostra.
- Jak tam młoda?
- Tak jak mówiłam przez telefon. Jadę do rodziców, wiedzą o wszystkim.
- Dobra, zawieźć cię tam?
- Nie, poradzę sobie. Ty zostań z dziećmi.
- Na 100%?
- Na 1000%.
Następnego dnia Ola była u rodziców. Gdy  o 17, gdy siedzieli razem w salonie usłyszeli dzwonek. Mama Oli poszła zobaczyć kto przyszedł.
- Kto tak się dobija jak szaleniec? – dopytywał się tata Oli.- Kasia gadaj!
- Robert przyjechał….- wyszeptała mama.
- Ten dupek? Jak się z nim rozprawię!!!- ruszył do drzwi.
- Tato! Zostaw. Pogadam z nim na zewnątrz.- wtrąciła Ola.
Wyszła z domu ubrana w krótkie spodenki i różową koszulkę.
- Czego chcesz?- burknęła.
- Rozmowy. Tylko rozmowy.
- Ok., słucham cię.
- To nie tak jak myślisz. Ja wiem, że popełniłem błąd… Ale możesz wybaczyć mi ten błąd.
- Haha.- zaśmiała się-  Nie mogę, to za trudne. Ja ci wierzyłam, byłam szczęśliwa po latach…
- Ale Ola…
-  Nie ma ale. Daj mi odpocząć.
- Ale nawet nie będzie przyjaźni?
- Na dzień dzisiejszy nie odpowiem. Może za jakiś czas.- powiedziała dziewczyna- Idź już, tak będzie lepiej.
Ola szybko wbiegła do domu.  Za kilka dni dostała dziwny telefon. Dzwoniła Kaja. Chciała porozmawiać, umówiły się na spotkanie tego samego dnia. Olę zdziwiło, że dziewczyna mówiła po Polsku.
- Cześć, Ola, musimy pogadać- powiedziała Kaja.
- Cześć, o czym chcesz rozmawiać?- odparła Ola.
- O Robercie…- Kaja urwała.
- To nie mamy o czym mówić, to skończony dział, przeszłość.
- Tylko, że to moja wina. Przyszłam w sobotę i dosypałam mu coś do herbaty. Potem już wiesz… Wybacz mu! To moja wina.- wyznała Oli.
- Dzięki, Kaja. Na razie.
Ola szybko pobiegła do domu. Chciała zadzwonić do chłopaka i go przeprosić, ale nie zrobiła tego. Musiała ochłonąć. Powiadomiła Izę o zajściu i razem stwierdziły, że trzeba coś zrobić. Ostatecznie Ola pojechała do Dortmundu, czekała tam na nią nie miła niespodzianka. Robert nie otworzył jej drzwi.
- Robert! Otwórz! Musimy pogadać, proszę cię!!!- krzyczała.
- Co się drzesz?- Ola zobaczyła znajomą twarz w drzwiach- Nie wiem czy wpuścić cię do domu.
- Wchodzę.- oznajmiła Ola- Muszę cię przeprosić. Oskarżyłam się o coś co nie było twoją winą. Kaja mi wytłumaczyła.
- Czyli chcesz do mnie wrócić?
- Tak…
- Świetnie, myślałem, że nigdy to się nie stanie. Teraz jestem tak, że tylko treningi za granicą, a cały inny czas w Polsce. Może pojedziemy do stolicy, aby odwiedzić rodziców?
-  Ok., pakuj się.
Gdy jechali do Polski Ola wysłała siostrze wiadomość, że wszystko się udało.
- Wytłumacz mi jakim cudem jesteś rodziną z Alanem, Wojtkiem i drugim Wojtkiem?- zagadała Ola.
- Moja mama to Ewa, jest też mamą Alana i Wojtka Szczepańskiego. Wojtek jest moim przyrodnim bratem, bo jego mama nie jest z tatą jego, a on jest moją mamą, rozumiesz?
- Teraz tak.
Dojechali około godziny 19:00.  Przez pierwsze 2 dni wszystko było pod kontrolą. Rodzice ucieszyli się z przyjazdu Roberta i Oli. 3 dnia Robert poszedł do kumpli, a Ola spędziła cały dzień z Wojtkiem, czuła się jak w liceum.
- Gdzie jest Wojtek Szczepański?- zapytała.
- W Lublinie. Ma tam 3 knajpę. Ma też narzeczoną- Julię. A co robiłaś cały dzień?
- Bawiłam się z Wojtkiem.
- Z nim? Zdradzasz mnie, tak?
- Nie, co ty?
- Daruj sobie. Nie możemy być razem, nawet jeśli mnie nie zdradzasz, bo wyjeżdżam na stałe do Niemiec.
- Ok., chociaż jesteś szczery. Przyjaźń?
- Z tobą zawsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz