czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział 3



Pewnej soboty do ,,Dobrego Adresu” przyszedł jej były przyjaciel- Wojtek. Ola od tamtego spotkania w studiu starała omijać go szerokim łukiem, ale ten straszny moment spotkania po latach musiał nadejść prędzej, czy później. Gdy Ola zobaczyła przyjaciela wchodzącego do kawiarni dech zamarł jej w piersi. Nie chciała go widzieć, najchętniej wyrzuciłaby go ze swojego życia. Postanowiła jednak zachować zimną krew i mimo woli zaczęła z nim rozmawiać:



- Ola, musimy pogadać- zaczął chłopak- Wiele rzeczy nas dzieliło, przyjaźniliśmy się, a ja nie wykorzystałem tej szansy.



- Jakiej szansy?- zapytała Ola- Czego nie zrobiłeś?



- Nie wykorzystałem znajomości z tobą. Po tym wypadku uciekłem. Bałem się o ciebie i o karierę. Ale teraz zrozumiałem, że popełniłem ogromny błąd.



- Aha… To dlatego udawałeś, że się nie znamy i nie obchodziłam cię przez tyle lat?



- Czyli nie będziemy przyjaciółmi?



- Na razie proponuję koleżeństwo.



- Dziękuję!!!!!- w głosie chłopaka słychać było radość niemowlaka.- Ok. To ja lecę.



Gdy poszedł Ola wiele myślała o zdarzeniu. Robiła to jednak dla Izy i tylko dla niej.  Kiedy o 16:15 była w drodze do domu, postanowiła, że pójdzie na trening siatkarek, aby chwilkę popatrzeć. Na ulicy Neptuna znajdował się stadion siatkarski. Ola znała to miejsce. Często wpadała tu, aby pooglądać trenujące dziewczyny. Gdy usiadła na trybunach usłyszała znajomy głos:



- Hej! Ola! Co ty tu robisz?



- O, to ty - uśmiechnęła się do wysokiego chłopaka- jej pracodawcy i przyjaciela- Odstresowuję się, a ty?



- Ja? Zawszę piszę tu piosenki. To na tym stadionie zdecydowałem, że będę pisał piosenki  i zajmę się aktorstwem. Lubisz siatkówkę?



- Lubię…. Kiedyś nawet grałam w drużynie….- Ola na chwilę zamyśliła się



- Tak? To może kiedyś wspólnie pogramy?



- Nie, to niemożliwe. Nie gram od liceum.



- Dlaczego?



- Miałam wypadek. Poważny, a dokładnie złamanie otwarte w ręce, przetrącony kręgosłup i rekonstruowana lewa noga, aha i endoproteza prawej ręki.



- Łał. Nieźle…. Ale dałaś radę.



- Nie miałam wyjścia. Teraz żałuję, że podjęłam tę walkę.



- Co ty? Czemu?



- Po wypadku straciłam przyjaciela. Od tamtej pory nie ufam ludziom.



- Ok., ja muszę lecieć.



- Pa.



Gdy Ola wróciła do domu jej siostra oglądała jakiś film. Nie pytała o nic. Ola pobiegła do pokoju i poszła spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz