niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 14- FINAŁ



Ustalono datę ślubu- 16 czerwca w sobotę. Świadkiem był Wojtek, a świadkowi Iza. Wszyscy świetnie bawili się na weselu. Ola wyprowadziła się na stałe do Niemiec. Jednak po krótkim szczęściu przyszedł czas na pech. Ola dowiedziała się, że cierpi na raka kości z przerzutem na serce. Poszła do szpitala. Podjęła się chemii, ale z dnia na dzień czuła się coraz gorzej.
- Robert, ja nie chcę umrzeć- powiedziała pewnego razu.
- Co ty, jesteś lekarzem, wiesz jakie masz szanse. Nie umrzesz- powiedział ze smutkiem.- Masz dla kogo żyć… Masz mnie i Adasia.
- Wiem, idę spać, zmęczyłam się…
Robert zostawił Olę samą. Zadzwonił po Wojtka, aby ten szybko przyjechał. Po 2 godzinach Wojciech pojawił się w szpitalu.
- Wojtek, siedź tu, a ja idę do lekarza zapytać o Olkę.
Po tych słowach poszedł do Andrzeja, który specjalnie przyjechał do Niemiec.
- Panie doktorze, co z nią ?
- Szczerze?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Tak.
- Nie ma już dla niej ratunku, chyba, że przywiezie pan lek z Monachium.
- Jadę już jadę.
Robert gnał na ,,zbity pysk”, aby zdążyć na czas, pędził ile mu pozwalał silnik. Gdy w końcu dotarł do kliniki z lekiem Wojtek pokiwał przecząco głową.
- Już nie da rady, przyjechałeś za późno…- Wojtek szeptem próbował pohamować smutek.
- Ja do niej wejdę, ja chcesz też możesz.- powiedział Robert.
- Ja już byłem…Idź, czeka na ciebie.
Robert z niepokojem wszedł do Sali Oli.
- Olka…-wyszeptał i złapał ją za rękę, odwzajemniła gest, ale słabo. Nie miała sił.
- Ja umieram…Zaopiekuj się Adasiem, wychowaj go na dobrego człowieka i daj mu listy ode mnie. Są w kredensie za talerzami….Powiedz mojej rodzinie, że ją kocham i będę kochać…..- Ola mówił półgłosem.
- Dobrze, chcę żebyś wiedziała, że bardzo cię kocham…
- Ja też cię kocham…Nie zapomnij o mnie nigdy…Proszę…
- Nie zapomnę, kochanie nigdy nie zapomnę…

- To dobrze…Dasz radę, jak coś niech Iza ci pomoże…Żegnaj na zawsze…- po tych słowach spojrzała na Wojtka, który był ,,przyklejony” do szyby i uśmiechnęła się blado, po czym jej powieki się zamknęły, a ręka zwolniła uścisk. Wszystkie aparaty zaczęły pikać. Odeszła, odeszła na zawsze. Robert posiedział jeszcze chwilkę, a potem pielęgniarki kazały mu opuścić salę. Robert wyszedł na korytarz, gdzie zjawił się też Łukasz i Kuba.
- Stary, tak mi przykro- powiedział Kuba- My też ją kochaliśmy.
- A gdzie Wojtek? – zapytał Robert uwalniając się z uścisku Jakuba.
- Jak przyszły piguły to wyszedł. Ale już jest, nie widzisz?
- Widzę…Już jej nie zobaczymy, nie pośmiejemy się z nią, już nic…
Nadszedł dzień pogrzebu. Wszyscy byli bardzo smutni. Wojtek ubrał się w ciemny garnitur razem z Robertem.
***************
Kilka miesięcy później.
Lewy codziennie chodził do Oli na cmentarz i rozmawiał z pomnikiem. Opiekował się Adamem. Teraz tylko mały sprawiał, że miał po co żyć. Kochał Olę i w salonie, jak i w sypialni było pełno zdjęć Oli oraz ich wspólnych.
Robert w listach do Adasia odnalazł też zapiski Oli. Ostatni dzień ze szpitala zapisała tak : ,, To mój ostatni zapisek. Już niedługo mnie nie będzie, umrę. Kocham Roberta, ale to chyba w Wojtku jestem zakochana. Szkoda, że nie zdążę mu o tym powiedzieć. Kocham też Adasia. Mam nadzieję, że chłopaki i Iza poradzą sobie beze mnie. Wiem też, że wygrałam swój pierwszy mecz. Mecz o miłość”
************************
To już ostatni rozdział o przygodach Oli, dziękuję, że byliście ze mną cały czas. Pozdrawiam : Karola :)

1 komentarz:

  1. Chyba najlepszy ze wszystkich rozdziałów na tym blogu. Wzruszyłam się czytając ostatnie zdania.

    OdpowiedzUsuń