Ustalono datę ślubu- 16
czerwca w sobotę. Świadkiem był Wojtek, a świadkowi Iza. Wszyscy świetnie
bawili się na weselu. Ola wyprowadziła się na stałe do Niemiec. Jednak po
krótkim szczęściu przyszedł czas na pech. Ola dowiedziała się, że cierpi na
raka kości z przerzutem na serce. Poszła do szpitala. Podjęła się chemii, ale z
dnia na dzień czuła się coraz gorzej.
- Robert, ja nie chcę umrzeć-
powiedziała pewnego razu.
- Co ty, jesteś lekarzem,
wiesz jakie masz szanse. Nie umrzesz- powiedział ze smutkiem.- Masz dla kogo
żyć… Masz mnie i Adasia.
- Wiem, idę spać, zmęczyłam
się…
Robert zostawił Olę samą.
Zadzwonił po Wojtka, aby ten szybko przyjechał. Po 2 godzinach Wojciech pojawił
się w szpitalu.
- Wojtek, siedź tu, a ja idę
do lekarza zapytać o Olkę.
Po tych słowach poszedł do
Andrzeja, który specjalnie przyjechał do Niemiec.
- Panie doktorze, co z nią ?
- Szczerze?- odpowiedział
pytaniem na pytanie.
- Tak.
- Nie ma już dla niej
ratunku, chyba, że przywiezie pan lek z Monachium.
- Jadę już jadę.
Robert gnał na ,,zbity pysk”,
aby zdążyć na czas, pędził ile mu pozwalał silnik. Gdy w końcu dotarł do
kliniki z lekiem Wojtek pokiwał przecząco głową.
- Już nie da rady,
przyjechałeś za późno…- Wojtek szeptem próbował pohamować smutek.
- Ja do niej wejdę, ja chcesz
też możesz.- powiedział Robert.
- Ja już byłem…Idź, czeka na
ciebie.
Robert z niepokojem wszedł do
Sali Oli.
- Olka…-wyszeptał i złapał ją
za rękę, odwzajemniła gest, ale słabo. Nie miała sił.
- Ja umieram…Zaopiekuj się
Adasiem, wychowaj go na dobrego człowieka i daj mu listy ode mnie. Są w
kredensie za talerzami….Powiedz mojej rodzinie, że ją kocham i będę kochać…..-
Ola mówił półgłosem.
- Dobrze, chcę żebyś
wiedziała, że bardzo cię kocham…
- Ja też cię kocham…Nie
zapomnij o mnie nigdy…Proszę…
- Nie zapomnę, kochanie nigdy
nie zapomnę…
- To dobrze…Dasz radę, jak
coś niech Iza ci pomoże…Żegnaj na zawsze…- po tych słowach spojrzała na Wojtka,
który był ,,przyklejony” do szyby i uśmiechnęła się blado, po czym jej powieki
się zamknęły, a ręka zwolniła uścisk. Wszystkie aparaty zaczęły pikać. Odeszła,
odeszła na zawsze. Robert posiedział jeszcze chwilkę, a potem pielęgniarki
kazały mu opuścić salę. Robert wyszedł na korytarz, gdzie zjawił się też Łukasz
i Kuba.
- Stary, tak mi przykro-
powiedział Kuba- My też ją kochaliśmy.
- A gdzie Wojtek? – zapytał
Robert uwalniając się z uścisku Jakuba.
- Jak przyszły piguły to
wyszedł. Ale już jest, nie widzisz?
- Widzę…Już jej nie
zobaczymy, nie pośmiejemy się z nią, już nic…
Nadszedł dzień pogrzebu.
Wszyscy byli bardzo smutni. Wojtek ubrał się w ciemny garnitur razem z
Robertem.
***************
Kilka miesięcy później.
Lewy codziennie chodził do
Oli na cmentarz i rozmawiał z pomnikiem. Opiekował się Adamem. Teraz tylko mały
sprawiał, że miał po co żyć. Kochał Olę i w salonie, jak i w sypialni było
pełno zdjęć Oli oraz ich wspólnych.
Robert w listach do Adasia
odnalazł też zapiski Oli. Ostatni dzień ze szpitala zapisała tak : ,, To mój
ostatni zapisek. Już niedługo mnie nie będzie, umrę. Kocham Roberta, ale to
chyba w Wojtku jestem zakochana. Szkoda, że nie zdążę mu o tym powiedzieć.
Kocham też Adasia. Mam nadzieję, że chłopaki i Iza poradzą sobie beze mnie.
Wiem też, że wygrałam swój pierwszy mecz. Mecz o miłość”
************************To już ostatni rozdział o przygodach Oli, dziękuję, że byliście ze mną cały czas. Pozdrawiam : Karola :)
Chyba najlepszy ze wszystkich rozdziałów na tym blogu. Wzruszyłam się czytając ostatnie zdania.
OdpowiedzUsuń